Blog > Komentarze do wpisu

Miau... ;)

Kochani,

 

Dziś krótko. Problem z tych moralnych inaczej.

 

Pytać, czy nie pytać... Oto jest pytanie. Jestem ciekawska. A nie chcę być wścibska. I ten dylemat siedzi mi od pewnego czasu w głowie, jak kot Schrödingera.

Co do kota - ciekawskim polecam wujka G., mniej ciekawskim swoim blond umysłem wytłumaczę w skrócie to doświadczenie mechaniki kwantowej (widzę ten uśmiech!! nie śmiać mi się tu :P). Wielkim skrócie! Kiedy zamkniemy kota w pudełku z uwalnianą co jakiś czas trucizną, to dopóki nie otworzymy pudełka, kot jest jednocześnie żywy i martwy. Dopiero po otwarciu pudełka wiemy jaka jest prawda. Tyle o kotach.

Kiedy więc chcę zadać pytanie, najpierw się zastanawiam, czy chcę to tak naprawdę wiedzieć. I najczęściej jest tak, że jak już zadam pytanie, to żałuję, bo odpowiedź nie jest taka jaką bym chciała usłyszeć/przeczytać. Albo wcale nie dostaję odpowiedzi (kot wyparował? ;).

Pytam więc Was - pytać (i skazać się na niepowodzenie) czy nie pytać (i oszczędzić sobie ewentualnych rozczarowań)?

 

Wasza jednocześnie żywa i martwa,

Elizabeth S.

niedziela, 11 maja 2014, rozbitek_elizabeth_s

Polecane wpisy