RSS
niedziela, 19 marca 2017

Jack'u

Rozwinęłabym chętnie temat Ewy, ale właśnie 2 h temu dostałam obuchem w łeb...

Moje szczęśliwe życie posypało się jak domek z kart i k**wa nie wiem co mam zrobić!

Dowiedziałam się, że Młody pisze z innymi... spotyka się... nawet pisze k**wa z moją sąsiadką!!!!!

Jeszcze nie wie, że ja wiem...

Ale się dowie.

F*ck!!!!

14:04, rozbitek_elizabeth_s
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 marca 2017

Moja droga Elizabeth,

brak witamin, brak światła słonecznego i konieczność wkładania na siebie ciężkich zimowych ubrań nie działa motywująco, no ale taki mamy klimat i najgorszy okres w roku jakoś trzeba się przemęczyć a nie na rząd ruszać z parasolem. Rząd jaki jest każdy widzi, lepszy taki niż poprzedni ale zdradzę Ci pewien sekret: są alternatywy, ale alternatywy zawsze wymagają wysiłku i odrobiny ryzyka. Nie będę też tutaj agitował za alternatywnymi partiami mimo, że nazwa bloga to "moralni rozbitkowie" więc pasowałoby do polityki jak ulał i pozostawię Cię jedynie ze stwierdzeniem, że JEST alternatywa do korupcjogennej partii poprzedniej oraz do socjalistyczno-narodowej obecnej.

Ale ja o czymś innym chciałem. Wyobraź sobie, siedzę sobie w sieci s@m jakby nigdy nic, i nagle jak w powieści, trach! mam wiadomość! otwieram, a tam - cytując za Wikipedią - "ceniony na świecie informatyk, który na stałe pracuje i mieszka w Niemczech otrzymuję wiadomość od Ewy". Ni stąd ni zowąd! Nigdzie nie łaziłem, niczego nie szukałem, żadnych ciemnych zakamarków nie przeczesywałem po nocach... a tu masz ci babo placek! Z początku nieufnie podchodziłem do tego, bo ja z natury jestem nieufny... ale po pewnym czasie zacząłem podejrzewać, że to jakiś kolorowymi nićmi podstęp szyty. Ba! nawet Ty znalazłaś sie w gronie podejrzanych (które to grono jest i tak wąskie). No bo przecież w sieci nie pojawia się ot tak sobie ktoś, kto jest miły, dowcipny, inteligentny i z ładnymi dłońmi. No i jeszcze jedna rzecz wydaje się niepokojąca: trolling czy podstęp może trwać godzinę czy dwie ale nie trzy tygodnie!!!

Kiedyś niemieccy marynarze brali na okręt beczki z Sauerkraut, czyli po naszemu z kapustą kiszoną, która poprzez swoją potężną zawartość witaminy C pomagała im przetrwać trudne czasy. Może trzeba zeżreć beczkę kapusty kiszonej, bo jesienne depresje się niemiłosiernie przedłużają i powodują niepotrzebną agresję czy niemoralną łatwowierność. Tak czy owak, na przednówku ciężkie czasy.

pozdrawiam mocno

Twój Jack.

sobota, 25 lutego 2017

Jack’u,

Jak dobrze, że nie trafiłam na cipę i pantofla! W ogóle zauważyłam, że kiedy trafiałam na takich w necie, to szybko z nimi rozmowę kończyłam. A jak trafił się jakiś cipa, pantoflarz, ale uparty, to pozbyć się takiego nie było łatwo… ponieważ do asertywnych nie należałam. Ale ruletka skutecznie mnie tej asertywności nauczyła i okazała się lepsza niż jakikolwiek kurs.

Jak zwykle muszę Ci przyznać rację, że my, Polacy, mamy straszne kompleksy. Jednak myślę, że to się zmieni. Wyjazdy emigracyjne pozwalają poznać szerzej świat i jego mieszkańców. I pokazują, że nie trzeba oglądać się na innych, a żyć po swojemu.

Jednak jak tak dalej pójdzie w naszym kraju, to naprawdę ostatni zgasi światło… Nie chcę tu politykować, ale kiedy rządzący mają w dupie swojego obywatela i liczy się tylko własne zdanie, to nawet 500+ nie pomoże. I kiedyś odbije się czkawką. Nie rozumiem tylko głupoty ludzi… Ale jak widać tu koło się zamyka…

Na razie staram się żyć nie patrząc ślepo w TV, wyznaczam swoje dni tak jak mi się podoba (i mojemu szefowi :/ ), ale boję się, że kiedyś przyjdzie czas i będę musiała wziąć parasol w dłoń i ruszyć „na rząd”. (choć najgorsze jest to, że w tej chwili nie ma ŻADNEJ alternatywy!)

Albo… kto wie, może zostanę Twoją sąsiadką ;)

 

Ostatnio bardzo poirytowana

Elizabeth S.                 

10:55, rozbitek_elizabeth_s
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 lutego 2017

Moja droga Elizabeth,

Trafiłaś w samo sedno. Ale tych sedn (liczba mnoga od sedna) jest więcej, o dzikiej naturze pisałem ostatnim razem, Ty pisałaś o wartości - a raczej o jej braku. Zgodzę się z Tobą, my Polacy (przepraszam, za to patetyczne uproszczenie godne co najmniej prezydenta, ale w ten sposób zaoszczędzę kilka linijek tekstu by napisać to inaczej) zatraciliśmy jako naród poczucie wartości. Kiedyś przez lata jawnie okupowani przez wrogie mocarstwa a w historii najnowszej okupowani niejawnie, nie mieliśmy własnych wzorców wartości. Co prawda była ojczyzna, której należało bronić do utraty tchu, był Bóg, który jako jedyny przygarniał nas czule wmawiając swoim córkom, że są ładne, mądre, i był honor, który nakazywał walić po mordzie kłamcę, szuję i zdrajcę. Czterdzieści lat komunizmu (tu też z dbałości o miejsce upraszczam nazwę parszywego systemu, który panował w PRLu) wyrugało z naszej świadomości pojęcie ojczyzny, 25 lat tak zwanej wolnej Polski wyrugało z nas Boga, którego zastąpiono bożkiem Mammonem, a honor jakoś tak w międzyczasie wytarł się sam. Dlaczego o tym piszę w nieco ziemkiewiczowskim tonie? bo to cholerny wrzód, który my Polacy nosimy na własnej dupie! Widać to zwłaszcza tu za morzami i wyspami, na emigracji. I nie chodzi mi tylko o stosunki damsko-męskie ale także o stosunki w pracy (służalcze wobec przełożonych i wyniosłe wobec podwładnych), stosunki sąsiedzkie a nawet sposób pytania o drogę... Zauważyłem nawet, że np. w takich Niemczech zdarzają się małżeństwa mieszane ale w 99% to ona jest Polką a on jest Niemcem - bardzo, bardzo rzadko jest odwrotnie. Oddanie i służalczość jest dobrą cechą żony, wręcz pożądaną. Ta sama cecha u mężczyzny czyni go cipą i pantoflem.

Każdy jednak pragnie podwyższyć swoją wartość, ale z braku wzorców nikt nie wie jak to robić. Wchodzi wi€c taka jedna z drugą na jakieś podejrzane strony, a tam spotyka gościa, który mówi jej, że ma ładne nogi mimo, że widzi ją od sutków wzwyż! Taki komplement natychmiast zastępuje całe to wmawianie swoim córkom, że są ładne, mądre i rośnie kolejne pokolenie syrenek z rybim ogonem zamiast głowy. U facetów jest podobnie - zazwyczaj wystarcza przedrożony samochód z cofniętym licznikiem by wartość skoczyła w górę (przynajmniej w momencie publikacji zdjęć tegoż na fejsie). Faceci w internecie próbują jeszcze podlewarować swoją wartość udanymi polowaniami na pozbawione wartości syrenki, ale to też trwa równie krótko. Potem niedajboże spotka się taka syrenka z rybim ogonem z myśliwym w golfie w tediku i mamy następną generację wyruganych ze wszystkiego.

to by było na tyle, jeśli chodzi o sedno numer dwa.

Twój Jack.

 

11:05, rozbitek_jack_s
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 05 lutego 2017

Drogi Jack'u

Kiedy w skrzynce zobaczyłam list od Ciebie, przygotowałam sobie kubek gorącego kakao, ciepły koc i wygodne poduchy. Wszystko po to, żeby w wygodzie i rozluźnieniu móc przeczytać co mi napisałeś, a następnie w spokoju wszystko sobie przemyśleć.

I z tego mojego rozluźnienia wyszło tyle, że zasnęłam. Już się jednak obudziłam i szybko Ci odpisuję.

W świecie Internetu krąży wiele takich syrenek – niedowartościowanych, z kompleksami, z poczuciem niskiej wartości. Wiem, bo też kiedyś taka byłam. I tu chyba nastąpi moje oczyszczenie, bo przyznam się i przed Tobą i przed sobą, że czułam się niedowartościowana. Po to wchodziłam na ruletkę, bo tam na 50 facetów trafiała się jedna dziewczyna – czyli ja. I każdy chciał ze mną rozmawiać, prawił komplementy, a ja nadal nie wierzyłam. Nie wierzyłam, że ktoś może pomyśleć, że jestem ładna, inteligentna, dowcipna. Na samym początku wystarczało mi gg, potem czat na jakiejś ogólnopolskiej platformie, a kiedy odkryłam ruletkę… Popłynęłam… Popłynęłam tak bardzo, że nawet cyberseks nie był mi obcy. Na szczęście do czasu. Kiedy poznałam Młodego, uwierzyłam, że naprawdę mogę się podobać i nie potrzebuję już na to dowodów – jeśli coś robię to tylko dlatego, że chcę i mam z tego frajdę, a nie żeby podnieść swoje ego (i dlatego, że nadal tu pływam, razem ze swoją niemoralnością - bo moralność zapewne zgubiłam w czasie którejś wyprawy w cyberświat).

Nie dziwi mnie więc, że Twoje syrenki są tak łapczywe na każdego faceta. W dobie zniewieściałych chłopców pragną męskiego wsparcia, którego nie dają im ojcowie – zajęci swoimi sprawami w swoich komputerach czy smartfonach. Ojcowie, którzy nie mają czasu zabrać córek na wycieczkę, pogawędzić z nimi wieczorem przy kolacji. Ojcowie, którzy zamiast być dla swoich córek wsparciem i wzorem męskości – odpychają je. Matki nie są lepsze, bo zamiast codziennie wmawiać swoim córkom, że są ładne, mądre – ganią je za wszystko. Bo matka wie przecież lepiej…

Także tego…

Elizabeth S.

13:04, rozbitek_elizabeth_s
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19