RSS
poniedziałek, 02 października 2017

Moja droga Elizabeth,

Twoje milczenie napełnia mnie lekkim niepokojem. Boję się, że obuch był zbyt ciężki i kuracja może potrwać jeszcze trochę. Pozwolisz więc, że po tak długim bezlistowym okresie nie będę czekał na Twoją odpowiedź i napiszę "bez żadnego trybu".  

Jedno z pytań, na które muszę sobie udzielić odpowiedź jest stare i z pozoru łatwe: "dlaczego czterdziestoletni facet może być zaintersownay dziewiętnasto-letnią dziewczyną a nie kobietą, która ma np. 35 lat?". Dlaczego to pytanie jako pierwsze? Ano dlatego, że nie tylko "czterdziestolatek" chciałby znać odpowiedź ale również owa "dziewiętnastolatka". Wiek jest tutaj umowny, chodzi o różnicę, która w tym "wyimaginowanym" przypadku jest ponad dwukrotna.
Napisałem, że z pozoru odpowiedź jest łatwa, gdyż każdy biolog-zoolog-biotechnolog powie bez zastanowienia, że dążenie do reprodukcji jest tak silne, iż mężczyzna/samiec podświadomie dobiera sobie kobiety/samice potrafiące mu przysporzyć jak najwięcej potomstwa. Punkt. Kropka. Fertig.
Jednak uciekanie się do instynktów było by zbyt zwierzęcym uproszczeniem. Dorosły mężczyzna, który już posadził drzewo, zbudował dom i urodził (zlecił urodzenie - ah jak to biurokratycznie brzmi) syna jest już - można powiedzieć - spełniony. Problem w tym, że taki mężczyzna wciąż czuje się silny, rześki, jurny, aktywny, potrzebny, wciąż czuje, że jego misja nie na tym miała się zakończyć... Pomijam tu okoliczności związane ze zleceniobiorczynią, która być może (ale oczywiście być może i nie) straciła na swojej świeżości a jej fokus przestawił się na doglądanie efektu "zlecenia". Mężczyzna taki w naturalny sposób traci jej atencję, przestaje czuć się samcem alfa, zaczyna szurać kapciami i sikać na siedząco. I tu z pomocą przychodzi "dziewiętnastolatka", która widzi w nim dojrzałego, mądrego, spokojnego, wyważonego i stabilnego mężczyznę. Naturalnie szuranie kapciami jest starannie przed nią ukrywane a sikanie odbywa się z rękami założonymi na karku. Jest to klasyczna win-win sytuacja. Ona dostaje poczucia bezpieczeństwa i stabilności, on na nowo (niczym marines) rozpoczyna misję. 
Tak się dzieje w przypadku dużej różnicy wieku. Jeśli różnica jest niewielka to kobieta (owa trzydziestopięciolatka) z racji swojego doświadczenia wie gdzie patrzeć by dostrzec wygniecione na piętach kapcie schowane za nieużywanymi butami do joggingu, i widzi, że deska sedesowa jest czysta. Jej wyrachowanie i pragmatyzm raczej nie sprzyja misji w stylu "marines" bardziej wróży wojnę w okopach.

odpowiedź więc brzmi: dlatego!

Z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia

Twój Jack.

13:36, rozbitek_jack_s
Link Komentarze (1) »
piątek, 29 września 2017

Moja Droga Elizabeth,

wydaje mi się że Irma uderzyła w nasze tratwy równie mocno jak w te nieszczęsne wysepki na Pacyfiku, ale jak się bronić przed tak potężnym żywiołem kiedy do dyspozycji jest jedynie stara tratwa i połamane wiosło?

Prądy morskie znów rzuciły mnie w mętną otchłań wód brunatnych gdzie słychać jedynie jęk, szczęk i ełk pogruchotanych statków. Może to jesień, która dla nas introwertyków jest okresem spoglądania w (jak śpiewał klasyk) chryzantemy złociste wetknięte w półlitrówkę po czystej. A może brak słońca i wiecznie zaciągnięte niebo każe tego słońca szukać gdzie indziej? Nie wiem, ale wiem, że znów zacząłem szukać odpowiedzi na pytania, które zadawałem sobie od zawsze.

Mam nadzieję, że rany od obucha już się zagoiły.

Twój Jack.

Tagi: Irma
15:36, rozbitek_jack_s
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 marca 2017

Jack'u

Rozwinęłabym chętnie temat Ewy, ale właśnie 2 h temu dostałam obuchem w łeb...

Moje szczęśliwe życie posypało się jak domek z kart i k**wa nie wiem co mam zrobić!

Dowiedziałam się, że Młody pisze z innymi... spotyka się... nawet pisze k**wa z moją sąsiadką!!!!!

Jeszcze nie wie, że ja wiem...

Ale się dowie.

F*ck!!!!

14:04, rozbitek_elizabeth_s
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 marca 2017

Moja droga Elizabeth,

brak witamin, brak światła słonecznego i konieczność wkładania na siebie ciężkich zimowych ubrań nie działa motywująco, no ale taki mamy klimat i najgorszy okres w roku jakoś trzeba się przemęczyć a nie na rząd ruszać z parasolem. Rząd jaki jest każdy widzi, lepszy taki niż poprzedni ale zdradzę Ci pewien sekret: są alternatywy, ale alternatywy zawsze wymagają wysiłku i odrobiny ryzyka. Nie będę też tutaj agitował za alternatywnymi partiami mimo, że nazwa bloga to "moralni rozbitkowie" więc pasowałoby do polityki jak ulał i pozostawię Cię jedynie ze stwierdzeniem, że JEST alternatywa do korupcjogennej partii poprzedniej oraz do socjalistyczno-narodowej obecnej.

Ale ja o czymś innym chciałem. Wyobraź sobie, siedzę sobie w sieci s@m jakby nigdy nic, i nagle jak w powieści, trach! mam wiadomość! otwieram, a tam - cytując za Wikipedią - "ceniony na świecie informatyk, który na stałe pracuje i mieszka w Niemczech otrzymuję wiadomość od Ewy". Ni stąd ni zowąd! Nigdzie nie łaziłem, niczego nie szukałem, żadnych ciemnych zakamarków nie przeczesywałem po nocach... a tu masz ci babo placek! Z początku nieufnie podchodziłem do tego, bo ja z natury jestem nieufny... ale po pewnym czasie zacząłem podejrzewać, że to jakiś kolorowymi nićmi podstęp szyty. Ba! nawet Ty znalazłaś sie w gronie podejrzanych (które to grono jest i tak wąskie). No bo przecież w sieci nie pojawia się ot tak sobie ktoś, kto jest miły, dowcipny, inteligentny i z ładnymi dłońmi. No i jeszcze jedna rzecz wydaje się niepokojąca: trolling czy podstęp może trwać godzinę czy dwie ale nie trzy tygodnie!!!

Kiedyś niemieccy marynarze brali na okręt beczki z Sauerkraut, czyli po naszemu z kapustą kiszoną, która poprzez swoją potężną zawartość witaminy C pomagała im przetrwać trudne czasy. Może trzeba zeżreć beczkę kapusty kiszonej, bo jesienne depresje się niemiłosiernie przedłużają i powodują niepotrzebną agresję czy niemoralną łatwowierność. Tak czy owak, na przednówku ciężkie czasy.

pozdrawiam mocno

Twój Jack.

sobota, 25 lutego 2017

Jack’u,

Jak dobrze, że nie trafiłam na cipę i pantofla! W ogóle zauważyłam, że kiedy trafiałam na takich w necie, to szybko z nimi rozmowę kończyłam. A jak trafił się jakiś cipa, pantoflarz, ale uparty, to pozbyć się takiego nie było łatwo… ponieważ do asertywnych nie należałam. Ale ruletka skutecznie mnie tej asertywności nauczyła i okazała się lepsza niż jakikolwiek kurs.

Jak zwykle muszę Ci przyznać rację, że my, Polacy, mamy straszne kompleksy. Jednak myślę, że to się zmieni. Wyjazdy emigracyjne pozwalają poznać szerzej świat i jego mieszkańców. I pokazują, że nie trzeba oglądać się na innych, a żyć po swojemu.

Jednak jak tak dalej pójdzie w naszym kraju, to naprawdę ostatni zgasi światło… Nie chcę tu politykować, ale kiedy rządzący mają w dupie swojego obywatela i liczy się tylko własne zdanie, to nawet 500+ nie pomoże. I kiedyś odbije się czkawką. Nie rozumiem tylko głupoty ludzi… Ale jak widać tu koło się zamyka…

Na razie staram się żyć nie patrząc ślepo w TV, wyznaczam swoje dni tak jak mi się podoba (i mojemu szefowi :/ ), ale boję się, że kiedyś przyjdzie czas i będę musiała wziąć parasol w dłoń i ruszyć „na rząd”. (choć najgorsze jest to, że w tej chwili nie ma ŻADNEJ alternatywy!)

Albo… kto wie, może zostanę Twoją sąsiadką ;)

 

Ostatnio bardzo poirytowana

Elizabeth S.                 

10:55, rozbitek_elizabeth_s
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20