RSS
środa, 17 października 2018

Drogi Jacku’u

Gdyby nie list w butelce, który wyłowiłam z mojej tratwy, a upominający, że wywalą mnie na zbity pysk jeśli się tu nie pojawię, to pewnie jeszcze długo bym nie napisała. Niedługo mogłabym Ci życzyć bombek pod choinką i szczęścia na nowy rok – biję się w pierś i kajam za tak długą ciszę.

Po krótce tylko Ci napiszę, że u mnie raczej bez zmian. Choć nie… Trzy wielkie zmiany w moim życiu zaszły.

Pierwsza zmiana – musiałam urwać kontakt z Boskim. Niestety. Nie wierzę, że na zawsze, bo takiej przyjaźni nie kończy się ot tak. Musiałam – bo wpadłam z mailami do niego i taki warunek postawił mi Młody. Nie dziwię mu się wcale, bo sama mu stawiałam warunki w gorąco-burzliwym czasie. Wiem, że Boski to zrozumiał. Liczę, że może kiedyś tu zajrzy i to przeczyta: PRZEPRASZAM :*

Druga zmiana – cóż… zaręczyłam się z Młodym. Co najśmieszniejsze, zrobił to jako trzeci w ciągu jednego weekendu! Pewnie się przestraszył, że tylu chętnych jest na moją rękę ;) Ale tylko jemu mogłam odpowiedzieć TAK całkiem serio.

Trzecia zmiana – po długich i niewiele rokujących staraniach (ale nie powiem – bardzo przyjemnych) udało się i będę mamą :D Pewnie jedną z nielicznych, które w ciąży (no dobra, to był dopiero miesiąc podobno, ale jednak) weszły na Kasprowy Wierch pokonując Dolinę Jaworzynki, Przełęcz Między Kopami, odbijając nad Czarny Staw Gąsienicowy na Hali Gąsienicowej i wreszcie wracając na szlak na Kasprowy. W życiu tyle razy nie stawałam do odpoczynku co na tej trasie. Teraz już wiem dlaczego ;) Do tego jestem najszczęśliwsza na świecie :D

Jestem ciekawa jak tam Twoje dryfowanie i jak daleko od brzegu już się znajdujesz.

Pozdrawiam,

Elizabeth S.

21:03, rozbitek_elizabeth_s
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 grudnia 2017

Moja droga Elizabeth,

Wesołych Świąt Ci życzę i trafionych prezentów.


Ja, odkąd przestałem wysyłać listy do świętego Mikołaja, boje się zaglądać pod choinkę. Lecz siła tradycji każe mi jednak wejść pod nią i wygrzebać paczuszkę obwiązaną czerwoną lub niebieską tasiemką. Czuję się wtedy jak saper, który przecina czerwony lub niebieski przewód, tyle że saper jak przetnie dobry to mu bomba nie wybuchnie a ja mam wrażenie, że za którą tasiemkę nie pociągnę to eksplodują skarpetki, sweterki w renifery lub zestaw kosmetyków męskich wyjątkowo okazyjnie zakupionych w przedświątecznym szale.

Dlatego nie bójmy się pisać do świętego Mikołaja. Bo jak nie napiszemy, to nie będzie wiedział, że chcieliśmy drona albo najnowszy odcinek "pięknej i bestii" w dobrej obsadzie.

z noworocznym pozdrowieniem

Twój Jack

15:02, rozbitek_jack_s
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 listopada 2017

Moja droga Elizabeth,

ukajam się krótko w punkcie pierwszym mimo, że wiem ile miesięcy zaglądałaś z nadzieją - sześć. Przeżyłaś - po co drążyć temat.

Napiszę Ci w zamian szerzej o punkcie drugim, gdyż jest ciekawszy od nudnego czekania czy kajania. Otóż, miało być jak w American beauty (1999) gdzie znudzony wszystkim dookoła facet spotyka zmysłową (to jest słowo klucz) nastolatkę i jego życie zmienia się diametralnie. Sypiące się z nieba płatki róży na jego ciało wygodnie rozłożone na łóżku to zbyt słaba katachreza... tak miało być. A wyszło jak w Interview (2007) gdzie pełen pychy dziennikarz, który myślał, że jakby tylko chciał to doszedłby do finału 1 z 10 biorąc tylko na siebie, dziennikarz, który z obrzydzeniem i wstrętem poszedł na omeg... pardon! do restauracji, w której umówił się na wywiad z pustą, wyszczekaną, rozkojarzoną, niepunktualną, zmysłową (to jest słowo klucz) aktoreczką telewizyjnych seriali klasy C. Dziennikarz przez całe spotkanie był przekonany, że kontroluje sytuację, że wie co robi, że takie aktoreczki, które malują sobie brwi grubą kredką a włosy farbują na czerwono, to on nosem wciąga i wypluwa z resztkami burbona. Tak jednak się nie stało, to ona go wciągnęła nosem i pokazała (jeśli wolisz to określenie) czerwoną kartkę (ja wolę określenie: środkowy palec).

Z całej historii morał wynika taki, że polecam oba filmy. Zwłaszcza Interview i rolę Stevena Buscemi.

wtorek, 07 listopada 2017

Jack'u

Twoja odpowiedź zbiorcza była wyczerpująca, więc poproszę Cię o rozwinięcie dwóch punktów (a mogłam wszystkich ;)

Punkt 1. wymaga dużo większego kajania się. To, że wiedziałeś, że sobie poradzę, nie usprawiedliwia Cię w jakikolwiek sposób. Nawet nie wiesz ile miesięcy zaglądałam z nadzieją, że zapytasz co u mnie, czy żyję i jak mi w życiu :P Ale wiem... Faceci to egoiści i nie myślą o innych. Masz rację - przeżyłam, więc po co drążyć.

Dużo więcej chciałabym się dowiedzieć o tej piłkarce (pkt 2), której dałeś czerwoną kartkę, bo wnioskuję, że to była kobieta. Tylko my jesteśmy zdolne do pchania się w cudze życie.

I w ogóle napisz jak ma się Twoja moralność, bo skoro zacząłeś pisać tutaj, to znaczy, że nie najlepiej.

Elizabeth S.

PS Na drzewo z rocznicami - i tak tylko ja o nich pamiętam.

16:29, rozbitek_elizabeth_s
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 listopada 2017

Moja droga Elizabeth,

Poruszyłas tyle tematów, że nie wiem od czego zacząć. Będę więc odpowiadał po kolei - akapit po akapicie
 
1. I shame on me. Aczkolwiek wiedziałem, że sobie poradzisz.
 
2. Ty na pewno nie wjechałaś w moje życie z kopytami, bo jesteś zbyt powściągliwa i skromna by wjeżdżać w czyjekolwiek życie w ten sposób, wjechał kto inny i już wyjechał bo takie wjazdy z wślizgu kończą się najczęściej czerwoną kartką.
 
3. Na dwa kolejne akapity o Twoich rozterkach chciałem odpowiedzieć dwoma jeszcze większymi akapitami, ale się ugryzę w język, bo musiałbym to samo napisać również o sobie, a jak wiadomo krytykę zawsze gorzej się przyjmuje niż "peany na swoją cześć".
 
4. Jeśli chodzi o "czwórkę", to tutaj grubo pojechałaś. Czwórka przy pełnej akceptacji wszystkich uwikłanych? Mimo mojej brudnej wyobraźni nigdy bym na to nie wpadł. A może jestem zbyt zaborczy? i lubię mieć wszystko na wyłączność - a przynajmniej stwarzać sobie takie pozory, że jest na wyłączność. Wyobrażam sobie dzielenie się z kimś innym, ale nie wtedy, kiedy akurat ja chce ciastko ;)
 
5. Czwarte urodziny bloga a ja oczywiście zapomniałem o tej rocznicy... ach jakie to prozaiczne. Ona pamięta i czeka na kwiaty a on wraca za trzy dni cuchnący bimbrem i damskimi perfumami głupio sie uśmiechając ;)
 
6. na "PS" też odpowiem. Szał jest moim ulubionym obrazem od czasu wizyty w Sukiennicach. Od tamtej pory kojarzy mi się z wszystkim i odwrotnie też.
 
Twój Jack
 
PS. Jeśli życzysz sobie rozwinięcia któregoś z punktów napisz, którego a uczynię to z rozmachem.
16:29, rozbitek_jack_s
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21